Rywal vs. przeciwnik czyli młodociany turniej rycerski

W czasach zamierzchłych rywalizacja i jej zasady były na porządku dziennym. Istniał rycerski kodeks, zasady walki a wręcz sztuka wojennych wypraw. Każdy obywatel od oseska miał wpajane ze aby przetrwać trzeba rywalizować. Ale oprócz wiedzy i przekonania o konieczności rywalizacji wpajano oseskowi również zasady Sztuki rywalizacji i szacunek dla przeciwnika. 

Z czasem zasady walki, z prostych i stawiających na umiejętności walki wprost, czyli stojąc twarzą twarz z przeciwnikiem zaczęły przybierać formę pojedynków wielopłaszczyznowych, gdzie kontakt z przeciwnikiem nie był decydującym elementem walki , gdzie nie tylko liczy się umiejętność i odwaga ale tez fortel, koalicje i sojusze. Rywalizacja co raz bardziej zaczęła oddalać się od kodeksu a wchodzić w fazę transformacji w formę bezpardonowej walki, dążenia do celu po trupach. Zwycięstwie za wszelka cenę. Niestety ten model rywalizacji zakorzenił się również w sporcie.

Nie dziwi fakt ze współcześnie rywalizacja sportowa też kojarzy nam się bardziej z emocjami negatywnymi jak zaciekłość, bezwzględność, egoizm, agresja. Wpojono w nasze pokolenie a my wpajamy w pokolenia naszych dzieci konieczność wygrywania bez względu na poniesione koszty. Słyszą one od nas i od otaczającego świata że : Jeśli nie wygrasz jesteś niedorajda. Tylko zwycięzcy się liczą. Przegrani nie maja głosu. Wygrałeś to jesteś kimś. Z przegranymi nikt nie chce się zadawać. Itd można by mnożyć jeszcze przekazy jakie dostają nasze dzieci od współczesnego świata Gdzie tu rycerskie kodeksy i szacunek dla obu stron? Może warto powrócić do starego postrzegania rywalizacji i nadać jej znowu wymiar humanistyczny a nie tylko siłowy. Po co zmieniać to co ewoluowało? Po to aby przywrócić godne miejsce rywalizacji i dać naszym milusińskim dodatkowy oręż w życiu: poczucie własnej wartości.

 

Zatem do dzieła! Czego będziemy uczyć nasze latorośle:

 

Po pierwsze: Szacunek do siebie i przeciwnika

Rywalizuj z innymi i staraj się wygrać z nim ale zawsze miej szacunek do przeciwnika. On tez włożył wiele trudni aby dojść tu gdzie ty aby moc zmierzyć się z Tobą. Doceniając jego osiągnięcia doceniasz prace i wysiłek Jaki włożył , wiec doceniasz drugiego człowieka. Takie postrzeganie przeciwnika pozwoli naszemu dziecku na podchodzenie do rywalizacji jak do wymiany informacji i dzielenia się nimi a wiec czerpania zarówno z dawania jak i z brania.

Pokażcie tez dziecku ze ważny jest fakt stanięcia do rywalizacji a nie sama rywalizacja. To ze młody człowiek zdecyduje się na wzięcie udziału w rywalizacji to już jest jego zwycięstwo. Pokonał siebie, potwierdził swoją wartość i jest gotowy do osiągnięcia kolejnego celu.

Walka o zwycięstwo, ale oparta na zasadach

Rywalizacja nie jest zła sama w sobie. Rywalizacja uczy. Z jednej strony daje możliwość poznania samego siebie i skonfrontowania naszego wyobrażenia z rzeczywistością, a z drugiej pokazuje ze warto być najlepszym bo to daje splendor i miejsce w hierarchii czyli władze.  Ale uwaga, profity z rywalizacji możemy czerpać tylko wtedy  gdy przestrzegamy zasad potocznie teraz zwanych fair play a w dawnych czasach kodeksem. Budują one nasz kościec moralnych zachowań i nie pozwalają na drogę na skróty czyli nieuczciwa grę. Pokazanie naszemu dziecku jak można czerpać radość z rywalizacji nie sięgając po nieuczciwe zagrywki czy łamanie zasad, bezcenne.

Umiejętność wygrywania – sztuka docenienia przeciwników

Sama wygrana jest oczywiście nagroda za włożony trud i potwierdzeniem pozycji ale nie będzie ona pełna jeśli nie nauczymy naszego dziecka ze Każdy kto zmierzy się ze sobą i innymi jest już wygrany, gdyż zdobył się na konfrontacje. Należy docenić nie tylko efekt ale tez wysiłek dlatego docenienie osób z którymi się rywalizowało jest nieodłącznym elementem wygranej. Mądrej wygranej, bo dającej szersza perspektywę dla Twojego dziecka niż czubek własnego nosa.

Umiejętność przegrywania – sztuka pokory i umiejętność cieszenia się zwycięstwem innych

Przegrywanie też jest sztuką, na pewno nie łatwą, bo dotyka elementów porażki, frustracji, żalu czy irytacji. Z całą pewnością nie warto uczyć dziecka tylko jej negatywnych aspektów, jeśli zależy nam na rozwoju naszej latorośli a nie nauce zachowań stereotypowych. Naszą rola jest pokazanie dziecku że przegrana to tylko element w jego drodze do celu. Ten etap, czyli przegrana, jedynie pokazuje nam gdzie jesteśmy i ile jeszcze musimy zrobić aby poprawić swoje wyniki i osiągnąć nasz cel. Przy tej okazji warto wpajać w dziecko, że każdy ma inne cele i nie warto chcieć osiągać cele innych, czyli chcieć za wszelka cenę doścignąć kolegów, tylko trzeba koncentrować się na swoich. Bo każdy jest inny. Za to warto wpajać w latorośl ze fajnym jest cieszyć się jak inni odnoszą sukcesy i umieć im gratulować bez zazdrości.

Jeśli nasze dziecko ma być nafaszerowanym złością i agresja człowiekiem, który rozpycha się łokciami i za wszelka cenę dąży do swojego celu to zapomnijcie to tym co przeczytaliście. Jeśli jednak chcecie aby wasza latorośl potrafiła osiągnąć cel zachowując przy tym siebie i swoje wartości i indywidualność, zacznijcie przyglądać się i korygować postawę młodego obywatela.